Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/078

Ta strona została skorygowana.


i napadu dzikich zwierząt zabezpieczył. Ja podejmuję się być architektem takiego budynku i zobaczycie, że zrobić to potrafię!
— Nie wątpię o twych zdolnościach panie Clawbonny, rzekł Johnson, lecz sądzę, że potrzebaby najprzód dobrze obejrzeć wszystko co się na tym okręcie znajduje. Ze smutkiem jednak widzę, że niema tu ani czółna, ani szalupy najmniejszej, a reszta jest w zbyt złym stanie, aby się nadała do zbudowania jakiego statku.
— Kto wie! odrzekł doktór, z czasem i przy rozwadze wiele rzeczy niepodobnych nawet na pozór, zrobić można. W tej chwili nie chodzi nam wszakże o to na czem żeglować będziemy, ale gdzie znajdziemy ciepłe i bezpieczne schronienie; radzę więc o tem tylko myśleć jedynie.
— Doktór ma słuszność zupełną, rzekł Hatteras; zacznijmy od tego co jest najpilniejsze.
Wszyscy trzej tedy powrócili do sań i o postanowieniu swem uwiadomili Bella i Amerykanina. Bell oświadczył się z gotowością do pracy, Amerykanin potrząsł głową na wiadomość, że okręt jego na nic się nie przyda; lecz ponieważ dyskusya w tym względzie na nicby się nie przydała w tej chwili, przeto zgodzono się na przeniesienie się