Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/089

Ta strona została skorygowana.


nie okrętu Porpoise, które z niemałą dopełniło się trudnością, bo przy wielkich mrozach nie można było długo na powietrzu pracować. Nakoniec 8-go kwietnia wszystkie zapasy żywności, paliwa i amunicyi, znajdowały się już na lądzie i w całkiem bezpiecznem schronieniu. Składy urządzono w północnej, a prochownię w południowej stronie płaszczyzny, w odległości około sześćdziesięciu stóp od domu; prócz tego przy składach postawiono pewien rodzaj psiarni, na pomieszczenie zaprzęgu grenlandzkiego; budynek ten doktór przezwał szumnie Psim pałacem (Dog-Palace). Co do Duka, ten zamieszkał w budynku dla ludzi przeznaczonym.
Po ukończeniu tego wszystkiego, doktór przystąpił do obwarowania placu. Pod jego kierunkiem płaszczyzna opasaną została prawdziwemi fortyfikacyami z lodu, które mogły ją bezpiecznie zasłonić od wszelkiej napaści: przy pomocy tak wybornego materyału jakim był śnieg, nie trudno było prowadzić roboty i szybko i dobrze. Tym sposobem doprowadzono mur do grubości siedmiu stóp; zresztą wyniosłe położenie płaszczyzny panującej nad zatoką, o wiele ułatwiało wzmocnienie pozycyi i oszczędziło pracy budowania skarp, przeciwskarp, krytych chodników, i t. p. dzieł inżynie-