Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/096

Ta strona została skorygowana.


— Jeśli nikt nic przeciw temu mieć nie będzie, i lepszego nie poda pomysłu, to myślę (a mówiąc to patrzył na Altamonta), że należy naszemu pomieszkaniu nadać nazwę naszego budowniczego, najlepszego między nami człowieka, i nazwać je „Domem doktora.“
Zapewne, rzekł Bell.
— Zgoda, przytakiwał Johnson, Dom doktora.
— Trudno coś lepszego wymyśleć, dodał Altamont, niech żyje doktór Clawbonny!
Potrójny okrzyk podniósł się na cześć doktora; Duk przyłożył się do niego potwierdzającem swem szczekaniem.
— Niech więc ten dom nosi nazwę swego twórcy, mówił Hatteras, dopóki nie odkryjemy nowego lądu, któremu nadamy imię naszego przyjaciela.
— Ah! zawołał Johnson, gdyby raj ziemski nie miał jeszcze nazwiska, to mu nazwa Clawbonny przystawałaby wybornie.
Doktór wzruszony, chciał się bronić przez skromność od tego zaszczytu, ale na nic się to nie zdało; musiał się zgodzić. Tak więc uznano i przyjęto, że wesoła ta uczta odbyła się w wielkim salonie Domu doktora, sporządzoną została w kuch-