Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/100

Ta strona została skorygowana.


— Ten pan, mówił dalej Altamont wskazując na kapitana, będzie miał prawo nazwać wszystkie inne ziemie jakie odkryje, jeżeli odkryje jakie; lecz ten ląd do mnie należy! niepozwolę nawet, aby on nosił dwie nazwy, jak ziemia Grinnel’a, którą także nazywają krajem księcia Alberta, dlatego, że jednocześnie prawie poznał ją Anglik i Amerykanin. Tu rzecz się ma całkiem inaczej. Ja mam za sobą niezaprzeczone prawo pierwszeństwa! Mój statek najpierwszy przybił do tych wybrzeży, żadna stopa ludzka przedemną nie postała na tym lądzie, któremu ja nadałem nazwisko — i takowe zachować musi.
— A jakież jest to nazwisko? zapytał doktór.
— Nowa Ameryka! odpowiedział Altamont.
Hatteras zacisnął pięści, lecz jeszcze powstrzymał się od wybuchu.
— Czy możecie mi dowieść, mówił dalej Altamont, że Anglik jaki był tu wprzód niż Amerykanin?
Johnson i Bell milczeli, choć ich zarówno dotykał wyniosły ton zuchwałego Yankesa — lecz w tym razie naprawdę nie było co odpowiedzieć.
Po chwili przykrego milczenia, doktór znowu głos zabrał i rzekł: