Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/125

Ta strona została skorygowana.


— W naszej podróży na wschód, spiesznie odpowiedział doktór.
— Tak tedy, mówił dalej Altamont, najwyższy i najniższy stopień temperatury, jaką człowiek znieść może, trzyma środek pomiędzy dwustoma blisko stopniami.
— Tak jest rzekł doktór, termometr wystawiony na wolne powietrze w cieniu, nigdy nie podnosi się wyżej jak do pięćdziesięciu siedmiu stopni nad zero, a w czasie najtęższych mrozów nie opada nigdy niżej jak do pięćdziesięciu ośmiu stopni poniżej zera. Mamy się więc w czem poruszać.
— A gdyby słońce zagasło zapytał Johnson, to czy na ziemi uczuć by się dały tęższe jeszcze mrozy.
— Słońce nie zagaśnie, odrzekł doktór, a gdyby nawet i zagasło, to i tak jeszcze według wszelkiego prawdopodobieństwa, mrozyby większe być nie mogły jak te, o których dopiero co mówiłem.
— To mi się dziwnem wydaje, rzekł Johnson.
— Wiem, mówił doktór, że dawniej sądzono, iż w przestrzeniach znajdujących się poza atmosferą, zimno dochodzić może do tysięcy stopni; lecz w obec doświadczeń dokonanych przez pewnego uczonego Francuza, p. Fourrier, cała ta teorya upada. Dowiódł on bowiem, że gdyby ziemia