Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/138

Ta strona została uwierzytelniona.
136

„Stoliki nasze jęczą pod ciężarem pulpitów do pisania przygotowanych, które od dwóch już miesięcy świata Bożego nie oglądały, a z magazynów otwieranych obecnie bardzo często, wydobyto całe ryzy papieru, któremu tym sposobem przerwano niespodzianie, niczem dotąd nie zakłócony wypoczynek.
„Nie wypada mi pominąć i tego, że możesz pan w redaktorskiej swej skrzynce znaleźć artykuły pozbawione charakteru oryginalności i obrobienia, a przeto nie przypadające do twego planu. Mogę cię naprzykład zapewnić panie redaktorze, iż nie dawniej jak wczoraj w wieczór widziałem jak jeden z improwizowanych autorów, pochylony nad pulpitem, ślęczał nad otwartym tomem Spektatora, z którego coś wypisywał, a inny tymczasem rozgrzewał swój atrament nad płomieniem lampy. Ostrzegam więc pana, abyś się miał na baczności przeciw podobnym podstępom; nie przystoi abyśmy spotykali w Kronice zimowej to, co przodkowie nasi przed stu laty czytywali przy śniadaniu.“
— Doskonale! wybornie! wołał Altamont, gdy doktór czytać przestał, — jest w tem humor i dowcip! autor listu musiał być tęgi chłopak i nie w ciemię bity.