Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/201

Ta strona została skorygowana.


Hatteras podskoczył do góry słysząc te wyrazy; nigdy jeszcze drażliwsza kwestya nie została poruszoną, pomiędzy dwiema narodowościami współzawodniczącemi ze sobą.
Doktór jeszcze raz próbował swego pośrednictwa.
— Mylisz się panie Altamont, rzekł on.
— Nie mylę się i obstaję przy mem zdaniu, wołał z uporem zaciętym Amerykanin; przejście północno-zachodnie jeszcze nie jest wynalezione, wreszcie jeszcze nie przebyte, jeśli tak wolicie! Ani Mac-Clure, ani żaden inny żeglarz do dnia dzisiejszego, wypłynąwszy z ciaśniny Behringa, nie dostał się na morze Baffińskie.
I rzeczywiście nie było co odpowiedzieć Amerykaninowi, bo fakt przezeń przytoczony był prawdziwy.
Jednakże Hatteras powstał i rzekł.
— Nie zniosę, aby w mojej obecności napadano na sławę angielskiego dowódzcy okrętu!
— Nie zniesiesz pan! odpowiedział Amerykanin powstając także, ale fakta są, a władza twa za słaba aby je zniweczyć.
— Mości panie! krzyknął Hatteras blady z gniewu.