Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/244

Ta strona została skorygowana.


w stronie północy w odległości dwóch, lub trzech mil, i do niego już stale dążyli; doszedłszy do oznaczonej mety, powtarzali znowu poprzednie postępowanie, i tym sposobem bardzo niewiele zbaczano z prostej drogi.
Przez pierwsze dwa dni podróży, robiono po dwadzieścia mil w ciągu dwunastu godzin, resztę czasu poświęcając na jedzenie i spoczynek, podczas którego namiot osłaniał od chłodu dostatecznie.
Powietrze coraz się bardziej ocieplało; w niektórych miejscach śnieg stopniał zupełnie; w innych, gdzie słońce nie dochodziło, leżał w całej swej poprzedniej grubości. Od czasu do czasu napotykano dość znaczne zbiory wód, obszerne stawy, które możnaby nawet brać za jeziora; podróżni wchodzili często do wody po kolana. Improwizowane te kąpiele bawiły ich, a szczególniej doktora.
— W tych stronach, mówił on, jest to nadużyciem ze strony wody, jeśli przybiera stan płynny; powinna bywać tylko lodem lub parą.
W czasie pochodu nie przepomniano i o polowaniu, bo ono dostarczało świeżego pożywienia. Bell z Altamontem, nie oddalając się bardzo od reszty towarzystwa, przepatrywali kotliny przy drodze leżące, dla ubicia kuropatwy, gęsi, nurka lub szaraka;