Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/306

Ta strona została uwierzytelniona.


— A czy nie mogłoby się wydarzyć, zapytał Altamont, żeby się biegun posunął od razu na większą odległość?
— Mój kochany panie Altamont, dotykasz wielkiej i ważnej kwestyi, nad którą uczeni długi czas spór wiedli, wskutek szczególniejszego odkrycia.
— Jakiegoż to?
— W r. 1771 na brzegach morza Lodowatego znaleziono zmarzniętego nosorożca, a w 1799 takiegoż samego słonia, na wybrzeżach Syberyi. Jakim sposobem pod podobną szerokością znalazły się zwierzęta klimatów najgorętszych? Ztąd powstały teorye i spory pomiędzy geologami, którym dopiero uczony francuski p. Elijasz de Beaumont dowiódł, że ciała tych zwierząt przyniesione zostały przez wody rzek i potoków aż do miejsc, gdzie znalezione zostały. Lecz zanim jeszcze rozeszło się to objaśnienie, zgadnijcie co wymyśliła bujna uczonych wyobraźnia?
— Oh! uczeni zdolni są do wszystkiego! rzekł z uśmiechem Amerykanin.
— Zapewne, że gotowi wszystko wytłomaczyć jednym faktem naukowym. Otóż zaczęli przypuszczać, że biegun ziemski był dawniej tam gdzie równik, a równik tam gdzie biegun.