Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/334

Ta strona została skorygowana.


które stanowią przybrzeżną linię morza Baffińskiego. Można było przypuścić, że ciaśnina Jones łączy się z morzami wewnętrznemi, tak samo jak ciaśnina Lankastra.
Żegluga wcale nie była trudna; z łatwością można było jeszcze omijać lody pływające. Na wypadek możliwego opóźnienia, doktór zredukował porcye żywności do połowy; że jednak mało pracowano, zdrowie zatem wszystkich było w stanie nader zadowalniającym.
Zresztą nie bez tego, żeby się nie zdarzyło coś ubić ze świeżej zwierzyny: strzelano do kaczek, gęsi i nurków. Zapasu świeżej wody do picia, dostarczały wciąż lody z wód słodkich uformowane, które łatwo było napotkać przy brzegach od których szalupa dla bezpieczeństwa nigdy bardzo nie oddalała się na pełne morze.
W tej porze roku, termometr już ciągle stał niżej punktu zamarzania. Po częstych i obfitych desczzach nastały śniegi, niebo stało się pochmurne i pogoda niepewną; słońce skłaniało swa tarczę, coraz silniej szczerbioną, coraz bliżej horyzontu, aż nareszcie 30-go lipca, po raz pierwszy podróżni całkiem je stracili z oczu, to jest że noce trwały po kilka minut.