Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/021

Ta strona została skorygowana.


nie należał do żadnego złodziejskiego stowarzyszenia w Londynie. Twierdzenie to opierano na tem, iż w dniu 29 września widziano dżentelmana dobrze ułożonego, o wyglądzie dystyngowanym, przechadzającego się po sali bankowej. Dzięki śledztwu można było dość dobrze odtworzyć rysopis tego pana i rozesłać go do wszystkich agentów policyjnych Połączonego Królestwa. Kilka zdolnych głów, pomiędzy innymi i Gauthier Ralph, miało niepłonną nadzieję, iż sprawca kradzieży nie wymknie się z rąk sprawiedliwości.
Po całej Anglii rozeszła się wieść o tym fakcie; w każdym prawie domu rozprawiano o nim. Wszędzie na ten temat toczyły się debaty; jedni twierdzili z zapałem, iż sprawca kradzieży znajdzie się napewno, drudzy stanowczo trzymali się przeciwnego zdania. Zakładano się na zabój. Nic więc dziwnego, iż wobec podobnego stanu rzeczy kwestya ta wzbudziła zainteresowanie wśród członków Reform-Clubu. Szanowny dyrektor banku Gauthier, ani na chwilę nie wątpił o pomyślnym rezultacie poszukiwań. Podług niego nagroda tak hojna, powinna była do najwyższego stopnia podniecić zapał i zaostrzyć spryt agentów.
Przyjaciel jego, Andrew Stuart, nie podzielał tego zdania. Tak rozprawiając panowie zasiedli do gry w wista w ten sposób, iż Stuart