Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/170

Ta strona została przepisana.


Na samą myśl o tem, Obieżyświat z rozpaczy wyrywał sobie włosy z głowy.
A! gdyby mu Fix wpadł teraz w ręce, obrachowałby się z nim sumiennie.
Po chwili jednakże upamiętał się i na zimno rozważać zaczął stan rzeczy. Jadąc do Japonii bez penny przy duszy, nie widział sposobu powrócenia stamtąd. Dobrze przynajmniej, że jego przejazd i utrzymanie na statku było zawczasu zapłacone, przytem miał przed sobą pięć czy sześć dni, a przez ten czas można coś obmyśleć.
13-go z brzaskiem dnia »Carnatic« wszedł do portu Jokohama. Był to jeden z większych przystanków na morzu Indyjskiem, gdzie zatrzymują się statki przewożące pocztę i podróżnych z Ameryki północnej, Chin, Japonii i wysp Malezyjskich. Jokohama leży w zatoce Jeddo, niedaleko tego ogromnego miasta, drugiej stolicy japońskiej.
Przybiwszy do portu »Carnatic« znalazł się w ogromnej liczbie statków wszystkich narodowości.
Wyszedłszy na ląd w ziemi synów słońca, Obieżyświat zaczął się błąkać po ulicach miasta.
Dzielnica, w której się obecnie znajdował, miała zupełnie wygląd europejski; domy o nizkich fasadach, okolone werendami, pod któremi wznosiły się eleganckie kolumny, piękne