Strona:Juliusz Verne - Fantazyja d-ra Ox.djvu/118

Ta strona została uwierzytelniona.


li milczenia znowu burmistrz odezwał się pierwszy:
— Jakże tu pięknie, mój panie Niklausse kochany....
— Cudownie; odrzekł radny. Czyż pan nie czujesz mój godny, mój jedyny panie van Tricasse, czy pan nie czujesz w tej chwili że ludzkość przeznaczoną jest raczej do przebywania na takich wyżynach, niż do pełzania po tej nędznej skorupie ziemskiej.
— Tego samego jestem zupełnie zdania, szanowny panie Niklausse, tak samo myślę w tej chwili. Tutaj lepiej się czuje, tu się oddycha wszystkiemi zmysłami. Na takich wyżynach filozofowie powinniby pozostawać, na takich wyżynach powinniby zamieszkiwać mędrcy, aby się w małostkach świata tego nie kalać....
— Możebyśmy obeszli w około, zaproponował radny.
— Chętnie przystaję, odpowiedział mu burmistrz na to.
I ująwszy się pod ręce dwaj przyjaciele ba-