Otwórz menu główne

Strona:Juliusz Verne - Fantazyja d-ra Ox.djvu/85

Ta strona została uwierzytelniona.


obecny na wieczorze przewiduje nadciąganie burzy, ale jej opanować nie może, bo sam czuje jakby jakieś oszołomienie mózgu. Wszystkie jego zdolności fizyjologiczne wzrastają. Widziano go jak zapamiętale rzucał się aby pochwycił garść cukrów, widziano jak rzucał się na podawane potrawy, jakby dopiero z długiej wyszedł dyjety.
Ożywienie ogólne powiększa się coraz bardziej. Przeciągły szmer, jakby głuche brzęki dobywają się ze wszystkich piersi. Tańczą, tańczą z zapałem. Nogi latają ze wzrastającą szybkością. Oblicza nabierają kolorów, niby twarze Sylenów. Oczy błyszczą jak węgle, zapał ogólny dochodzi do najwyższego stopnia.
A gdy orkiestra zagrzmiała walca z „Wolnego Strzelca,“ ten walc tyle niemiecki i tak powolny, to nie był walc ale wir iście szalony, kręcenie się w miejscu godne Mefistofelesa, wybijającego takt gorejącą głownią, a następnie galop, piekielny galop przez cała godzinę bez odetchnienia, bez odpoczynku trwający, przeciągający przez sale, pokoje, przedpokoje,