Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/98

Ta strona została przepisana.

czynku. Ręce i nogi omdlewają wkrótce od drąga, nie dziwię się więc, że majtkowie tak się wymawiają od tej roboty. Nadto wykonywamy ją w dogodnych warunkach, bo statek oparty na twardym gruncie, nie zaś na otchłani, mogącej nas pochłonąć. Nie bronimy życia swojego przeciwko natarciu morza, niema walki pomiędzy nami i wodą, któraby wracała w miarę, jak ją wylewają.
Niechże nas niebo strzeże od podobnej próby na tonącym okręcie.





XX.

Od 15 do 20 października. Dzisiaj zwiedzono całe wnętrze okrętu, przyczem znalezionem zostało i pudło pikratu w tyle okrętu, w miejscu, do którego ogień na szczęście nie doszedł. Pudło jest nietknięte, nawet woda nie zepsuła materyi wybuchowej. Złożono je na końcu wysepki. Nie wiem dlaczego nie wrzucono go zaraz w morze. Robert Kurtis i Daolas przekonali się, że pomost i podtrzymujące go belki mniej ucierpiały, aniżeli się spodziewano. Silne gorąco, na które te grube deski i potężne podpory były wystawione, powyginało je, nie przepalając do głębi. Działa-