Strona:Juljusz Verne-Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi (1897).djvu/365

Ta strona została przepisana.

Możnaby ją znać na palcach, a jednak będąc w mojem położeniu, stracić głowę i nic być w stanie zacytowania ani słowa.
— Cóż — odezwał się znów kapitan Nemo — czy słyszałeś pan moje pytanie? Znasz historyę Hiszpanii?
— Zapomniałem już trochę — odpowiedziałem.
— Otóż to uczeni, co zapominają czego się uczyli — rzekł kapitan. — Więc siadaj pan — dodał — a ja opowiem ci bardzo ciekawy ustęp z tej historyi.
Kapitan wyciągnął się na kanapie, a ja machinalnie usiadłem przy nim w półcieniu.
— Panie profesorze — rzekł — chciej mnie posłuchać z uwagą. Historya ta z pewnego względu zajmie pana, gdyż będzie odpowiedzią — na kwestye, których zapewne nie mogłeś pan rozwiązać.
— Słucham z największą uwagą, kapitanie — odpowiedziałem, nie wiedząc ku czemu właściwie on zmierzał, zapytując się w duchu, czy zajście to nie jest w związku z naszemi projektami ucieczki.
— Panie profesorze — odezwał się znów kapitan Nemo — jeśli pozwolisz, cofniemy się do roku 1702. Wiadomo panu, że w owym czasie wasz król Ludwik XIV-ty sądząc, że może jednem skinieniem ręki usunąć Pireneje, narzucił Hiszpanom swego wnuka, księcia andegaweńskiego na króla. Książę ten który mniej więcej licho panował pod imieniem Filipa V-go, musiał walczyć z silnemi nieprzyjaciołmi zewnętrznemi.
W istocie, poprzedniego roku domy panujące w Holandyi, Austryi i Anglii zawarły w Hadze traktat przymierza, w celu wydarcia korony hiszpańskiej Fili-