Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/100

Ta strona została uwierzytelniona.
Sebastjan.
Dlaczego ojciec nie pisał — tego niewiem.... niepowiedział mi wówczas, bo byłem za młody. A ja — darujesz kochany stryju mimo najszczerszych chęci napisać tego także nie mogłem!
Frontignac.
Naturalnie — hm!
Sebastjan.
Zdrowie kochanego stryja! (pije i lekko się krzywi)
Frontignac (n.s.)
Zdaje się, że wino zanadto młode. (woła półgłosem) Hm! — Dominik!
Dominik.
Słucham pana!