Strona:Kajetan Sawczuk - Pieśni.djvu/103

Ta strona została uwierzytelniona.
DO DUSZY POLSKIEJ.

1916 r,

O duszo polska, o zbiorowa duszo
Czemuś tak pusta, bezmyślna i blada
Czemu w twe wnętrze z dniem każdym się wkrada
Hańb nowych widmo?
Czemu z dniem każdym podłość jak zagłada
Na twojem czole ryje znamię zbrodni?
A z wnętrza twego jak z paszczęki gadu
Sączą się zdroje zabójczego jadu,
I coraz więcej stajem się niegodni.
Zamiast w pierś swą nabrać słońca,
Mocy, wiary i zapału
I ojczyzny miłowania,
I wolności ideału
I swej duszy podniesienia...
A miast w dłoń chwytać grom
Z mocą krwawą i piorunną,
Zamiast skrzydła wznieść ku górze,
Wzbić się ponad mgły zwodnicze,
Ponad błoto okłamania —
Wszędzie podły strach się słania.
.............
Nie, to nie dusza tego zbiorowiska,
Co się zwie mianem polskiego narodu,
To płazy ziemne, z czołem jak twarz nocy
Czarnem, a pełnem jakichś zgubnych mocy —
A sercem pełnem zabójczego chłodu...
Tchórze, wam troska o chleb gardło ściska!
.............