Strona:Karol Mátyás - Z fantazyi gminnej.djvu/1

Ta strona została uwierzytelniona.


Z fantazyi gminnej.

Słusznie wyraził się któryś z uczonych, że fantazya naszego ludu, to obfita, niewyczerpana krynica prawdziwych, narodowych pereł. Ze zdaniem tem zupełnie zgodzić się można, dodać jednak trzeba koniecznie, że krynica ta dość często mącona bywa przez spadające krople dżdżu brudnego, który, okrom, że błoto na jej krajach tworzy, nieraz grubą powłoką nieczystości niejednę swojską, czystą pokryje perełkę.
Że pojęcia ludu powoli do ducha czasu naginają się, że utwory jego nowe częstokroć na wskróś są przesiąknięte tym duchem, że wreszcie utwory jego dawne, choćby nawet odwieczne, nie dosyć, że w kolei wieków znacznym uległy zmianom, dziś już tego nowego ducha wyraźne na sobie noszą piętno — faktem jest niezaprzeczonym. Odnoszę to nawet do podań miejscowych, które z samej swojej natury najmniej z swej istoty utracać powinny. Jak twardą jednak, nieprzenikliwą (że użyję tego wyrażenia) jest dusza naszego ludu, jak nieruchomą jej siła, a spokojną fantazya, przekonywają nas jego stałe a tak powszechne wyobrażenia o genezie i rozwoju świata, o przeszłych i przyszłych wiekach, oraz tyle podań, przywiązanych do osoby Chrystusa, Matki Najśw., św. Piotra i innych świętych. Są one niewątpliwie bardzo dawne, pochodzą jeszcze z wieków powszechnej ciemnoty, z wieków, w których fantazya ludu, potrącona nauką wiary świętej, ożywiona nowemi obrazami, otrząsłszy się z mglistej, czarnej sukienki, poczęła igrać na nowem polu — spokojnie jednak i cicho.
Powiedziałem, że wyobrażenia o genezie i rozwoju świata, ziemi naszej, wyobrażenia o świecie niewidzialnym itp., są powszechne u naszego ludu. U ludu różnych okolic — o ile z materyałów etnograficznych, dotąd, zebranych, przekonać się można — wyobrażenia te mniej więcej do siebie są podobne. Najwięcej materyału tak w tym kierunku, jak w każdym innym na polu etnografii polskiej, dostarczył nam czcigodny Nestor naszych