Strona:Karol May - Śmierć Judasza.djvu/125

Ta strona została uwierzytelniona.

tych ludzi z podwójną przezornością. A wiedzieli prawdopodobnie, że Burningowie wożą ze sobą piasek złoty i nuggety. Sądziłem, że są zbyt tchórzliwi, aby się walżyć na otwartą walkę, ale wiedziałem również, że są dość występni, by dla złota pokusić się o zdradziecki napad. Skoro podzieliłem się z Winnetou posądzeniem, nic mi nie odpowiedział, natomiast ścisnął rumaka koanami, co było dla mnie równie wymowne, jakgdyby odrzekł: — Masz słuszność; trzaba się śpieszyć i dogonić tych łotrów! — — —
Mogę pominąć milczeniem szczegóły naszej wielodniowej podróży. Ślady zbiegały się podczas całej drogi. Jechaliśmy za niemi przez Loux-Fork, gdzie lód miejscami był tak gruby i twardy, że wytrzymywał jeźdźców. Stąd do fortu Hillock był niecały dzień jazdy. Ale ponieważ przybyliśmy po południu, więc nie mogliśmy stanąć u celu przed następnem przedpołudniem.
Czytało się głęboko wydeptany trop, niczem otwartą księgę; mogliśmy, zwłaszcza wyćwiczony w tem Winnetou, określić datę z dokładnością godziny. Dwaj Indjanie wyruszyli o dwa dni wcześniej od Burningów, ale szli pieszo i dlatego prawie się już zrównali; w każdym razie musieli się zrównać dziś wieczorem, albo najpóźniej jutro rano. Grinder i Slack wyjechali o dzień później od Burningów, ale, jak łatwo było poznać z ich śladów, tak napędzali swoje wierzchowce, że podążali tuż za obu braćmi. To wzmagało mój niepokój, z jakiego powodu pędzili tak szybko? Czy żeby na-

121