Strona:Karol May - Bryganci z Maladetta.djvu/61

Ta strona została uwierzytelniona.

Byłam dotychczas dla pana zagadką, jutro pan ją rozwiąże, a wtedy zrozumie, że rozstanie nasze jest koniecznością.
Daczego jutro, dlaczego nie teraz?
— Za ciężko mówić mi dzisiaj. Jutro dowiesz się o wszystkiem. Szukajmy jednak dziś szczęścia naszego w czystej radości z tego, że serca nasze do siebie należą, mimo, że nas dzieli przepaść. Ale przejdźmy do sprawy, z powodu której pana wezwałam. Jak panu wiadomo, hrabia jest zupełnie niewidomy. Do tego nieszczęścia przyłączyło się nowe, niezwykle bolesne: kamienie żółciowe. Lekarze twierdzą, że tylko operacja może uratować mu życie. Hrabia zdecydował się na operację. Hrabianka jest jej jednak przeciwna. Kocha ojca bezgranicznie, była jego jedyną przyjaciółką, była ręką, która go prowadziła przez życie. Modli się po całych dniach i nocach, aby Bóg uratował jej ojca. Lekarze, którzy go leczą, to ludzie zimni, do których hrabianka nie ma zaufania. Notarjusz Cortejo i pani Klaryssa, którzy nie odstępują łoża don Manuela, sprawiają wrażenie wampirów, żądnych krwi chorego, o synu zaś, hrabi Alfonsie, lepiej nie mówić. Biedna, biedna hrabianka!

Roseta rozpłakała się po tych słowach.
Sternau rzekł miękko i serdecznie:

— Niechże pani nie płacze! Niech mi pani wszystko opowie.
— Dobrze, opowiem. Condesa rozstała się ze swym bratem we wczesnem dzieciństwie. Po osiemnastu latach brat, wytęskniony przez siostrę, wreszcie powrócił. Przy powitaniu siostra, uradowana jego powrotem, sta-

57