Strona:Karol May - Chajjal.djvu/72

Ta strona została uwierzytelniona.

monizowała z jego postępowaniem! Chciałem właściwie wypytać się szczegółowo o niego, nie uszłoby to jednak powszechnej uwagi. Bądź co bądź, postanowiłem silnie zająć się w jakikolwiek sposób temi dziećmi. Ja, obcy, mający pieniądze wystarczające zaledwie na powrót do kraju? W jaki sposób? A jednak, zdaje mi się, że przecież zdołam dla nich coś zrobić. Abd el Barak nie miał prawa uważać tych dzieci za swoją własność i kazać im pracować na swoją korzyść. Musi je wydać, choćbym miał pójść do gubernatora, a nawet do ministerjum.
Nie było żadnej wątpliwości, do jakiego plemienia dzieci należały. Byli to Dongiole, a szczep ten należy do murzynów Dinka, nazywających się także Djangeh. Nazwa ta stała się w Kairze imieniem dziewczęcia. Dinkowie są najpiękniejszymi ludźmi nad górnym Nilem, są smukli i wysocy, a twarz ich okazuje więcej łagodności i inteligencji, aniżeli u innych murzynów. Nic dziwnego, że chłopiec nie był tępy i nie brak mu było współczucia. Gdyby się kształcił w euro-