Strona:Karol May - Kara Ben Nemzi 2.djvu/30

Ta strona została skorygowana.

sza moja powinna się była pochylić przed tobą w pełnej szacunku wdzięczności!
— A więc przekonałeś się, że mam rację? Nie chcę jednak, abyś się płaszczył przed mojem wysokiem pochodzeniem.
— Ani mi to w głowie. Obojętne mi to, czyś synem króla, czy żebraka. O wdzięczności mówiłem nie dlatego, żeś wysoko urodzony, lecz dlatego, żeś wobec mnie szczery i otwarty.
— Szczery i otwarty?
— Tak. Jesteś przecież księciem i posłem władcy Persji. Mgła tajemnicy osnuwa twoją podróż, A jednak przede mną się nie kryjesz. Wyjawiłeś mi swoją godność, albo dlatego, że jesteś ojcem gadatliwości, albo też dlatego, żem ci się spodobał i musiałeś otworzyć przede mną swe serce. Jako człowiek obarczony ważnemi tajemnicami jesteś bezwątpienia dyskretny. Sądzę więc, żem ci się bardzo spodobał, i wdzięczny ci jestem za to.
Zauważył, że popełnił gruby błąd.

32