Strona:Karol May - Kara Ben Nemzi 2.djvu/52

Ta strona została skorygowana.

w gnieździe. Tęskniłem za czynem; trudno mi było o okazję do wyładowania swej energji. A jeżeli okazja się trafiała, nie pozwalano mi z niej korzystać.
Wallah! Musisz prosić o pozwolenie?
— Nie muszę, ale pokój w namiocie jest równie cenny i pożyteczny, jak pokój wśród ludów. Ty chyba pytasz także twej Emmeh, gdy jakaś przygoda domaga się waszej rozłąki?
— W mojej ojczyźnie nie istnieją przygody w twojem rozumieniu.
— W takim razie należy się litować nad mieszkańcami waszych oaz! Teraz rozumiem, dlaczego tak chętnie podróżujesz po obcych krajach. Ja również lubię te wyprawy; ledwieśmy ruszyli, a już mamy trzech jeńców szyitów i zdobyliśmy trzy tajemne pierścienie. Ponadto trafiła mi się okazja do dwóch uderzeń batem. Obudziła się we mnie męska siła; w sercu mem rośnie waleczność; śnię o zwycięstwach, które razem odnosić będziemy.
— Życzę ci tego z całej duszy, drogi

54