Strona:Karol May - Kara Ben Nemzi 3.djvu/119

Ta strona została skorygowana.

to dlatego, że jako turecki urzędnik nieprzychylnego dla mnie paszy, w mieście odległem od Stambułu, miałem sporo nieprzyjemności i musiałem się liczyć z ewentualnością natychmiastowej dymisji. Sefir wziął przekaz, porównał go z innymi papierami i rzekł:
— Oto papiery, które sam wystawiłeś; porównałem z niemi niniejszy przekaz. Gdybyś zmienił charakter pisma, wisielibyście bez pardonu. Teraz pokażę wam coś, i postawię ci pewne pytania. Namyśl się dobrze przed odpowiedzią, gdyż od twej decyzji zależeć będzie zapewne wasze życie.
„Odwiązano nam więzy, krępujące nogi, tak, że mogliśmy wstać i ruszyć się z miejsca; ręce jednak mieliśmy w dalszym ciągu związane. Kompani oświetlili teren lampkami. Sefir podszedł do kąta, w którym leżały sznury. Odsunął je nabok, poczem odgarnął usypaną tu kupkę piasku. Po chwili ujrzałem kilka desek, a pod niemi otwór i schody, prowadzące nadół. Zeszliśmy po nich do olbrzymiego składu przemycanych towa-

121