Strona:Karol May - Kara Ben Nemzi 3.djvu/140

Ta strona została skorygowana.

— Jakżeż więc możesz zaliczać mych zmarłych do żywych?
— Czyż zaliczam?
— Tak.
— Nie. Pytałem tylko, czy możesz udowodnić, że nie żyją. No, powiedz, możesz?
— Tak... i nie!
— Widziałeś ich zwłoki?
— Nie.
— Rozmawiałeś ze świadkami ich śmierci?
— Nie. Opowiadano mi tylko o morderstwie, ale nikt nie widział trupów na własne oczy.
— I mimo to uwierzyłeś święcie? Ja na twojem miejscu szukałbym dowodów.
— Effendi, nie doprowadzaj mnie do samooskarżeń! Nie zasmucaj jeszcze bardziej mego znękanego serca!
— Chciałbym ci przecież ulżyć. Zdarzenia w Damaszku opowiedziałeś nam pokrótce. Pomyśl o nich szczegółowo! Może wtedy w panujących dotychczas ciemnościach pojawią się miejsca jaśniejsze, które ci dadzą podstawę do nadziei.

142