Strona:Karol May - Kara Ben Nemzi 3.djvu/25

Ta strona została skorygowana.

— Wyszły, ulotniły się z aromatem tabaki.
— Tyle pieniędzy na tabakę?
— Nie gniewaj się, effendi, nie wzruszaj się bez powodu! Jeżeli policzysz, ile czasu upłynęło od tej chwili, zrozumiesz, że jestem niewinny.
Po tych słowach znowu skrył głowę.
Halef, nie mogąc się opanować, zapytał gospodarza:
— Czy nigdy nie słyszałeś o tych, którzy u ciebie mieszkali?
— O Persach i o Angliku nic; o tamtych dwóch trochę. Żyję bardzo samotnie, rzadko opuszczam ten dom. Kepek jednak, wychodząc po zakupy, wstępuje do czterech kawiarni, o których niedawno opowiadał. Bywalcy kawiarniani opowiadają tam sobie cuda o dawnych czasach. Gawędzą też często o wielkich wodzach i bohaterach. Toczą się również rozmowy na bieżące tematy, zwłaszcza jeżeli chodzi o sprawy, rozgrywające się w naszej okolicy. Kepek słyszał kilkakrotnie opowiadania o emirze z Almanji i jego towarzyszu Arabie. Są to niezrównani

27