Strona:Karol May - Kara Ben Nemzi 3.djvu/41

Ta strona została skorygowana.

rzy mnie chcą pozbawić życia! Przez cały czas waszego pobytu nie wstąpię nawet do kawiarni. Będę milczał; nie zdradzę nikomu, gdzie przebywacie. Najchętniej zostałbym w domu i nie wychodził poza granice naszego ogrodu.
— Doskonały pomysł! Jestem gotów udać się sam do miasta po zakupy. Chodź ze mną do kuchni!
Gdy się oddalili, gospodarz zapytał:
— Hadżi Halef Omar przesadził z pewnością. Naprawdę macie wrogów, którzy was ścigają?
— Spotkaliśmy ludzi, którzy odnieśli się do nas tak wrogo, że musieliśmy im dać pokosztować bata. Są to Persowie.
— Czy być może?
— Tak. Dyszą żądzą zemsty. Skoro się dowiedzą, że jesteśmy w Bagdadzie, będą nas szukać. Halef przesadził, aby twemu służącemu napędzić strachu. Mam wrażenie, że twój Kepek nie cierpi na nadmiar odwagi.
— Mylisz się, effendi. Piastował godność onbaszi, kaprala, należał do cenionych nieustraszonych podoficerów. Przy

43