Strona:Karol May - Kara Ben Nemzi 3.djvu/70

Ta strona została skorygowana.

że Bóg mną kieruje, więc nie uznaję nieszczęścia.
— Jesteś szczęśliwy, czy też szczęście dla ciebie nie istnieje?
— Nie uznaję przeciętnego szczęścia, które ludzie identyfikują ze szczęśliwym zbiegiem okoliczności. W wyższem rozumieniu istnieje szczęście tylko takie, które można nazwać rozkoszą niebiańską. Szczęście to jest nieskończone; nie można go wymierzyć. Nie ma ono granic. Polega na błogiem poczuciu, że los człowieka spoczywa w ręku Boga.
— Ręka ta jest mi nieznana. Nie zaznałem ani boskiego, ani ziemskiego spokoju. Poco ci prawić, kim byłem i jakie zajmowałem stanowisko? Sam o tem zapomniałem, a w każdym razie niechętnie powracam do tego myślą. Pochodzę ze starego szlacheckiego bogatego rodu. Nie chcę ci opisywać stosunków, wśród których wyrosłem. Zaznaczę tylko, że kształciłem się na oficera. Jedynym moim celem było uwolnienie ojczyzny z pod jarzma ucisku. Przebywałem jakiś czas w Paryżu, aby przygotować powstanie.

72