Strona:Karol May - Klęska Szatana.djvu/32

Ta strona została uwierzytelniona.

— Co się stanie z Meltonem? Pozwoli mu sennor uciec?
— Pozwolę mu zawisnąć na szubienicy.
— Powiem panu, jak sennor ma się do tego zabrać. Nie powinien pan się do niego zbliżyć poza mieszkaniem, gdyż niechybnie sennora zastrzeli.
— Nie przypuszczam.
— O, jednak Melton nie wychodzi z domu bez dwóch rewolwerów, które odkłada jedynie w mieszkaniu. Niech pan go w domu zaskoczy.
— Pójdę za temi wskazówkami, aczkolwiek nie lękam się owych rewolwerów.
— Czy zna pan jego mieszkanie?
— Nie. Wiem tylko, że leży na poziomie szybu. Sądzę, że pani mogłaby mnie poinformować.
— Owszem, znam je dokładnie. Zostało zbudowane przez niejakiego Euzebjusza Lopeza.
— Euzebjusz Lopez? Poprzednio natknąłem się na litery E. L.; to inicjały jego nazwiska. Mieszkanie jest jednocześnie kryjówką, nie może przeto być obszerne.
— Jest dość pokaźne. Dawniej na górze w skale była rynna, którą Lopez zamurował. W ten sposób powstał kryty korytarz; zaczyna się w szybie i prowadzi do mieszkania. Rynna była bardzo szeroka i Lopez przedzielił ją murami. Utworzyło się kilka pokojów, w których mieszkamy. Ściana zewnętrzna wygląda jak skała, wskutek czego zdołu nie poznać, że na górze mogą mieszkać ludzie. Oknami są wydrążenia, nie wpadające w oko.
— Na jaką trzeba zejść głębokość, aby się dostać do korytarza?

30