Strona:Karol May - Król naftowy V.djvu/21

Ta strona została skorygowana.

— Spójrz pan! — rzekł kantor. — Teraz pomoc pana jest niepotrzebna. Shatterhand uwolni także pana. Może mi pan zwrócić scyzoryk.
— Ani mi się śni! — odpowiedział Poller. — Zmykaj pan do swoich. My trzej pośpieszymy wnet za panem! Kantor zatem podniósł się i, usłyszawszy rozkaz Old Shatterhanda, dopadł konia.
Teraz sytuacja przedstawiała się tak, że tylko Buttler, Poller i król naftowy leżeli koło ogniska; Indjanie, aby nie wystawiać się na cel, cofnęli się pod osłonę mroku, podczas gdy biali przylegli między drzewami nad rzeką. Z tego też ukrycia Old Shatterhand zawołał do czerwonoskórych:
— Niech wojownicy Nijorów spokojnie się zachowują! Jeśli spostrzegę choćby drobny odruch napastniczy, jeśli ośmielą się wyjść na zwiady, — zabijemy zmiejsca waszego wodza! Skoro dzień zaświta, zaczniemy się układać. Jesteśmy przyjaciółmi czerwonych. Krew wodza, jeśli będziemy zmuszeni go zabić, spadnie na wasze głowy!
Indjanie wierzyli, że westman dotrzyma słowa. Jemu wszakże, gdyby nawet przeszli do ataku, nie wpadłoby na myśl popełnić morderstwa. Poczytywał nawet w tym wyjątkowym wypadku zabicie bezbronnego jeńca za morderstwo. Wódz

19