Strona:Karol May - Reïs Effendina.djvu/68

Ta strona została skorygowana.

energję i dużo poczciwości. Nie był to leniwy, tępy mieszkaniec Wschodu, który nicość swoją uważa za wszystko i zgoła nic o świecie wiedzieć nie pragnie. Ogarnęło mnie teraz żywe pragnienie, by odbyć podróż z nim razem.
— Jesteś oficerem — odpowiedziałem.
— Hm! — mruknął z uśmiechem. — Właściwie nie, a jednak nieźle odgadłeś. Nazywam się Achmed Abd el Insaf.
To znaczy: Achmed, Sługa Sprawiedliwości. Czy on zawsze nosił to miano, czy też otrzymał je dzięki obecnemu zawodowi? Powiedziałem mu swoje nazwisko, a on oświadczył:
— Jestem także reisem, i ty powinieneś się przesiąść na mój statek.
Spojrzałem nań z niedowierzaniem. Ten człowiek miałby być kapitanem jakiejś tam dahabijeh, przewożącej z górnego Nilu kauczuk i liście senesu? Chyba nie!
— Nie wierzysz? — zapytał. — W takim razie powiem ci, że noszę tytuł reïs

64