Strona:Karol May - Sillan II.djvu/68

Ta strona została uwierzytelniona.

jest sprawiedliwy i postąpił słusznie, jeżeli ci go dać nie zechce, nazwiesz go niesprawiedliwym. Dopiero później, pomyślawszy nieco, przekonywasz się, że właśnie postąpił jak kochający, mądry ojciec.
— Nie jestem dzieckiem. Sędziwy wiek upoważnia mnie do żądania pobłażliwości, o której mówisz.
— Fakt, że tobie brak tej pobłażliwości, dowodzi, żeś gniewne, niewdzięczne dziecko, które nikomu nie zaufa. Jeżeli tak jest w wieku sędziwym, co dopiero musiało być w dzieciństwie! Może wyrwałeś z rąk ojca zatruty owoc? Zatruwszy się nim na całe życie, biadasz nad niesprawiedliwością. Niewielki to ból — utrata wiary w Boga dla tego, kto nigdy Go nie słuchał, a szedł jedynie za głosem własnej woli. Przychodzą wtedy jednak nieodzownie godziny cichych, skrytych samooskarżeń. Od czasu do czasu zjawi się dręcząca myśl, że człowiek sam postępował nieodpowiednio i przez to ściągnął na siebie wyroki Wszechsprawiedliwego. Cóż robią ludzie krótkowzroczni, by

66