Strona:Karol May - Syn niedźwiednika Cz.1.djvu/120

Ta strona została skorygowana.

Winnetou, to pan nie jest nikim innym, tylko Old Shatterhandem, gdyż ci obaj ludzie są tak ze sobą zrośli, jak ja i Gruby Jemmy. A zatem powiedz pan, czy to prawda, sir?
— Tak. Nie omylił się master tym razem.
— Z radości chciałbym wszystkie gwiazdy strącić z nieba i posadzić na drzewach, aby uczcić wieczór naszego spotkania, godny iluminacji! Witam was, messurs, witam u naszego ogniska! Wybaczcie głupstwo, któreśmy popełnili!
Wyciągnął ręce i uścisnął obu przybyszów z entuzjazmem. Bob nie puścił z ust pary; wstydził się, że brał konia za upiora. Wohkadeh, cofnąwszy się aż do drzew, spoglądał z podziwem na obu myśliwych. U Indjan bowiem młodzież jest bardzo skromna i wstydliwa. Wohkadeh nie uważał się za uprawnionego do przebywania wpobliżu tak czcigodnych mężów. Marcin Baumann ciekawie oglądał owych ludzi, o których czynach bohaterskich tyle słyszał. Stał oto wobec dwóch swoich ideałów, na których pragnął się wzorować.
Winnetou odpowiedział Długiemu Davy'emu uściskiem ręki, pozostałym skinął przyjaźnie głową. Tak dyktowała mu jego powaga. Old Shatterhand natomiast, człowiek o żywszym temperamencie i niezwykle humanitarny, wszystkim, nawet murzynowi, podał rękę. Wohkadeh, wzru-

119