Strona:Karol May - Syn niedźwiednika Cz.1.djvu/63

Ta strona została skorygowana.

Murzyn wzniósł do góry maczugę i rzekł:
— Masser Bob pójść z wami. Masser Bob zabić wszystkie czerwone psy Ogallalla!
W tej chwili Indjanin podniósł rękę i rzekł:
— Czy moi biali bracia są komarami, które wściekle latają, kiedy ich podrażniono? Czy też są mężami, którzy wiedzą, że spokojna narada musi poprzedzać czyny? Wohkadeh jeszcze nie skończył.
— Mój ojciec jest w niebezpieczeństwie, to mi wystarcza! — oburzył się młodzian.
Wówczas odezwał się gruby Jemmy:
— Uspokój się, mój młody przyjacielu! Pośpiech ma swoje granice. Pozwól przedtem wypowiedzieć się Wohkadehowi, poczem zaczniemy działać.
— Działać? Wy z nami?

— To się samo przez się rozumie. Wypaliliśmy kalumet, jesteśmy zatem braćmi i przyjaciółmi. Długi Davy i Gruby Jemmy nigdy jeszcze nie wydali na sztych człowieka, który wzywa pomocy. Czy pojedziemy obaj w góry Montana, aby tam polować na bawoły, czy też ukroimy sobie przedtem wycieczkę ku Yellowstone, aby zatańczyć walca z Sioux-Ogallallami, — to nam nie sprawia różnicy! Ale wszystko musi się odbyć we właściwym porządku, inaczej nie przynosi to chluby tak starym myśliwym, jak my.

62