Strona:Karol May - Syn niedźwiednika Cz.2.djvu/56

Ta strona została skorygowana.

— A więc nie chce pan jechać szlakiem Sioux-Ogallalla?
— Nie. Znam bliższą drogę, która o wiele prędzej doprowadzi nas do celu. Obszary Yellowstone mało są dostępne. Ogallalla, zdaje się, nie znają najbliższego przystępu. Sądząc z kierunku, zwrócą się ku Wielkiemu Kanjonowi, dalej ku Yellowstone, aby przez rzekę Mostów dostać się do Góry Kraterów, gdyż miejsce, gdzie mają stracić Baumanna i towarzyszów, nie leży nad Yellowstone-river, lecz nad rzeką Kraterów. Aby do niej dotrzeć, zakreślą ogromne półkole o średnicy sześćdziesięciokilometrowej w miejscowości mało dostępnej i nader utrudniającej jazdę. Droga zaś, którą ja obieram, biegnie prosto i prowadzi do rzeki Pelikan, a potem między tą rzeką a wzgórzem Siarki do ujścia rzeki Yellowstone i do jeziora tej samej nazwy. Stąd odszukamy rzekę Mostów, wpobliżu zaś znajdziemy trop Siouxow i pojedziemy do basenu Gejzerów nad rzeką Kraterów. Ta droga jest również uciążliwa, ale mniej, niż droga Siouxow, i dlatego prawdopodobnie przybędziemy do celu wcześniej od wrogów. — —
Mała, oddawna wyschnięta rzeczka przed wiekami z zachodu toczyła swoje wody do dawnego jeziora i zaryła się głęboko w brzegi. Koryto było nader wąskie, a ujście maskowane tak bujną dziką roślinnością, że tylko wprawne oko mogło je odkryć, Old Shatterhand skierował

52