Strona:Karol May - Z Bagdadu do Stambułu.djvu/316

Ta strona została skorygowana.
—   274   —

rączką, widziałem ruchy Halefa jak przez mgłę, a głos jego, który mi się wydawał głosem brzuchomowcy, słyszałem jakby we śnie. Przy tem rozwijały się coraz to bardziej wysypka i obrzęki tak, że pod wieczór musiałem poprosić Halefa, żeby mi przeciął karbunkuł na karku. Była to operacya niebezpieczna, ale się udała. Aby w nocy nie popaść w niebezpieczną śpiączkę, poleciłem Halefowi, żeby mną często potrząsał i zlewał wodą, gdyby chwytała mię sztywność, której się obawiałem. Tak przeszła noc, a nad ranem poczułem pewną ulgę. Halef poszedł, aby upolować coś do jedzenia.
Niebawem przyniósł trochę ptactwa i upiekł je na rożnie. Nie mogłem zjeść ani kąska, a on także siedział cichy i posępny i nie jadł prawie nic. Tylko pies użył sobie na uczcie. Jakże smutnem było położenie nasze nad Fratem, tą „rzeką raju“! Ja śmiertelnie chory, bez żadnej innej pomocy prócz tej, jakiej sami mogliśmy sobie udzielić, obaj razem owiani tchnieniem zarazy pośród fanatycznych głupców, bez żadnej cywilizacyi, przeciw którym nie mieliśmy innej prawdziwie skutecznej broni, prócz tej właśnie zarazy. Nie mogliśmy się udać ani do Hilli, ani do żadnej innej miejscowości, gdyż zginęlibyśmy tam natychmiast. Czem byłbym tutaj bez pomocy dzielnego Halefa, który na wszystko się ważył, byle mi tylko okazać miłość i wierność!
Był to już czwarty dzień choroby, a słyszałem, że to dzień rozstrzygający. Czekałem i spodziewałem się ocalenia od wody i świeżego powietrza. Chociaż ciało moje ucierpiało dużo z powodu ostatnich trudów, zdawało mi się przecież, że więcej mogę zaufać resztkom własnych sił, niż jakimś lekarstwom, zwłaszcza, że o ich użyciu i skutku nie miałem dość jasnego pojęcia.
Wieczorem opuściła mię trochę febra, a we wrzodzie zmniejszyła się gwałtowność bolu. Spałem przez jakiś czas, co znacznie mię pokrzepiło, a kiedy nazajutrz pokazałem Halefowi język, już napowrót wilgotny, oświadczył on, że czarna powłoka na nim znikła już prawie zupełnie. Wstąpiła we mnie nadzieja wyzdro-