Strona:Kazimierz Bartoszewicz - Słownik prawdy i zdrowego rozsądku.djvu/110

Ta strona została uwierzytelniona.
102

wzajemności. Rozsądny adwokat nie przyjmuje spraw słusznych, bo za wygranie niesłusznych dostaje dziesięć razy większe honorarjum. Rozsądny lekarz nie mówi choremu i jego rodzinie: e! to głupstwo! lecz przeciwnie: rzecz to poważna! — albowiem i częściej może chorego odwiedzać i zyskuje reklamę, że z ciężkiej go wyleczył choroby. Rozsądny szewc nie robi mocnych butów, bo zadługoby czekał na nowe obstalunki. Rozsądny reporter nie napisze zupełnej prawdy, bo nie miałby co potem prostować.
Rozum, rzecz widocznie bardzo pospolita, albowiem ludzie najmniej się o niego ubiegają; każdy widocznie sądzi, że ma go pod dostatkiem. Płyną modlitwy o szczęście, zdrowie, pieniądze, dostatki, dobrą żonę, ładne dzieci, czasem nawet o cnotę, o znoszenie przeciwności i t. d., ale o rozum prośby są rzadkie. Prawda i to, że staranie się o rozum napotyka na nieprzezwyciężone trudności, bo „rozumu nie kupić“ i „nie przedają lekarstwa na rozum“ (Trztyprztycki). Jeżeli jednak prawie każdy jest zadowolony ze swego rozumu, („mam rozum doma, nie pożyczam go u sąsiada“), to jednocześnie nikt nie uznaje rozumu u innych ludzi („z rozumu się puszy, a ma długie uszy“).
Opowiada teź jeden o drugim, że „złodziej mu rozum ukradł“, że „ruszył rozumem jak kurta (martwe cielę) ogonem“, że „ma rozum tam, gdzie kura jajko“ (lub: w pięcie). Wielu ludzi się chwali, że poszli „po rozum do głowy“, ale rzadko który może udowodnić, że mu się udała ta wyprawa. Nie zawsze ma co zjeść człowiek, który „pojadł rozumy“. Dawni polacy, gdy byli „po szkodzie“, mawiali: „gdyby ten rozum (mieć) z przodu, co się znajdzie z tyłu“. Byli oni również zdania, że „kto ma rozum ustępuje (głupim)“, ale trudno się