Strona:Kazimierz Bartoszewicz - Słownik prawdy i zdrowego rozsądku.djvu/82

Ta strona została uwierzytelniona.
74

konduktorów, szanownej publiczności, miljona paragrafów i przepisów prawnych i towarzyskich. Trzymają nas w niewoli nasze zmysły, rządzi nami żołądek i każda część ciała. Ubieramy się według tego, jak nam każą: powietrze, stan pogody, moda, przepisy policyjne, względy przyzwoitości, urząd, stanowisko społeczne a nawet piec zimny lub dobrze opalony. Jesteśmy niewolnikami czasu i miejsca, losu i przypadku, praw i obowiązków, — niewolnikami rzemieślników, dostawców pożywienia, hadlarzy węgla... Jadąc koleją zależymy od konduktorów i kontrolerów: gdzie nam każą siedzimy lub stoimy, cisnąc się jak śledzie; — życie nasze jest w rękach zwrotniczych i maszynistów. Można w ten sposób zapisać dziesięć arkuszy papieru i wyliczyć na nich ledwie setną część dowodów naszej niewoli. Nawet miljonerzy są częściej niewolnikami, niż panami swoich miljonów. Dlatego też „niewola kobieca“ nie przedstawia się tak strasznie, jak ją malują feministki — kilka więcej skrępowań i na tem basta. Za to kobiety mniej mają odpowiedzialności, więcej jadają cukierków i nie znęcają się nad niemi cyrulicy...
Noga, instrument używany do wyrzucania zadrzwi wierzyciela lub kochanka żony. Komu się „powinie noga“, to musi często potem „wisieć za obie nogi“. Lichwiarze zjadają ludzi „z nogami“. „Zimne nogi“ je się, a „ciepłe nóżki“ się pieści. Nogi stołowe zajmują nieraz stanowiska dyrektorów i prezesów. Kłamstwa pospolite: padam do nóg, całuję nóżki.
Nos, najważniejsza część ciała: to też żony za nos mężów wodzą. Kto ma „nos dobry“ ten może mieć słabą głowę. Czasem nos bywa instrumentem muzycznym, bo na nim „grają“. Kandydaci na uczonych „noszą nos wyżej gęby“. Politycy nasi nie widzą dalej