Strona:Kazimierz Bartoszewicz - Słownik prawdy i zdrowego rozsądku.djvu/99

Ta strona została uwierzytelniona.
91

Prawda, osoba w teorji bardzo szanowana i poszukiwana, w praktyce znienawidzona i prześladowana, Mazurzy mówią: „nie mów prawdy w ocy, bo ci do łba skocy“, a dawni Polacy twierdzili, że „z prawdą do ludzi, jak z jeżem do psa“, a „kto na prawdzie gra, skrzypce mu o łeb tłuką“ („Flores trilingues“), I Rej już wiedział, że „prawda nie zbogaci“, choć co „prawda, to nie grzech“, a według Skargi „prawda, jako uczciwa niewiasta, w lada sukni jest przyjemna; nieprawda, jako nierządnica, słowy się pstremi przybiera“. Ale (mimo szacunku dla powagi wielkiego kaznodziei), ażeby prawda była ludziom przyjemna, to „taka prawda jak pies płakał“, lub „taka prawda, jak wesz kaszle“. Tegoż mniej więcej zdania jest i Lessing, kiedy mówi: „Gdy Pitagores odkrył słynne twierdzenie, które od niego nazwę nosi, ofiarował sto wołów — dlatego też i dziś woły drżą, gdy kto nową prawdę odkryje. Głupcy nie znoszą światła“.
Prawo, rzecz niezbyt rozległa, bo je można obejść. Celem głównym prawa cywilnego jest danie utrzymania adwokatom i rejentom. Prawo karne zapewnia złodziejom, oszustom i t. d., dach nad głową i skromny, ale pewny kawałek chleba. Najprzyjemniejsze jest korzystanie z prawa spadkowego. Prawo wekslowe według zdania kompetentnych (podpisujących weksle) posiadałoby jedynie wówczas wartość, gdyby zabezpieczało dłużnika przed wierzycielem i przed płaceniem na termin weksli. Prawo zwyczajowe obowiązuje tylko w pewnych prowincjach, okręgach lub miejscowościach, w Warszawie np. każdy student ma prawo kochać się w divach operetkowych, a każda histeryczka i każdy podlotek w tenorach włoskich; większość ma prawo nie czytać książek, wyciągać fotografje z albu-