Ta strona została skorygowana.
Szedł Janosik przez Spiż, przez równinę,
w starym zamku ujrzał kasztelankę,
hej! kasztelankę białą...
Miała usta krasne, jak malinę,
miała złotem wyszytą katankę,
hej! złotem szytą całą...
— Kasztelanko — Janosik jej mówi —
jakoż ci jest na imię rodzone?
hej! jakież imię twoje?
abym temu powiedział orłowi,
kiedy pójdę w oddaloną stronę,
kiedy pójdę na boje:
leć-że pozdrów tę pannę w kastelu,
pannę, co ma usta, jak malinę,
złotem szytą katankę;
abym wspomniał — przy nieprzyjacielu —