Strona:Kazimierz Wyka - Modernizm polski.djvu/224

Ta strona została przepisana.

patrzę, jak płynie po pustkowiu,
jak się powoli, głucho toczy,
jakby płynnego męt ołowiu...
W szuwary płynie i moczary,
w bór ciemny, w oddal, w otchłań świata...[1]

„Pola puste, szare, głuche” (Tetmajer), „pola puste, szare, smętne” (Perzyński), „ugory puste, opuszczone łany” (Staff), „daleki obszar ugorów, pusty, szeroki” (Przybyszewski), „wydęte, głuche, lodowe bezdroża” (Miciński), „morze kwiatów nieprzejrzane, nieskończone” (Tetmajer) — oto najczęstsza sceneria wiersza modernistycznego[2]. Stąd również szczególne upodobanie do obrazu morza, oceanu, fal, upodobanie, które zostało przez modernistów wyeksploatowane aż do zupełnego wyświechtania[3]. Morze jest tu wymiarem nieskończoności czasu, przestrzeni i bytu zarazem, jak np. u Tetmajera:

O morze! Jakże często zda mi się, że łowię
uchem szum twych ogromnych wód i w tej muzyce
słyszę mistycznych epok głuche tajemnice...
O morze! Jakże często zda mi się, że płynę
przez twoją senną, ciemnobłękitną głębinę,
kędyś w nieskończoności nęcące pustkowie[4]

.

  1. Tamże, s. 193.
  2. Aż do przesady występuje ta skłonność u Orkana. Oto próbka:

    ...Gdzie zwrócę twe kroki,
    Czy w dal nieznaną i w nieznane mroki,
    Czy na pustynne oceanów brzegi,
    Czy na skostniałe wieczną zimą śniegi,
    Czy w kraje, kędy nie zachodzi słońce —
    Wszędzie! Na wieczność i na świata końce
    Ty pójdziesz ze mną... Droga! pójdziesz wszędzie!
    (Z tej smutnej ziemi, s. 77).

  3. Satyrycy i parodyści epoki natychmiast to pochwycili. E. Leszczyński napisał Obłędny okręt, którego pierwsza strofa brzmi:

    Po niezbadanej wód głębinie
    samotny okręt w bezkres płynie;
    posępna trudzi się załoga,
    nikt nie wie, gdzie się skończy droga;
    tajne się w duszach lęgną smutki,
    bo na pokładzie brakło wódki.
    (Kabaret salonowy. Piosenki Zielonego Balonika, Kraków 1908, s. 41).

  4. K. Tetmajer Poezje, S. II, s. 92—93 (Morze).