Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/101

Ta strona została przepisana.


I wciągnąłby był i dank wielki miał, by była
Wenus, krew Jowiszowa, niewnet obaczyła,
Która mu pas bitego wołu rozerwała,
A temu próżna w ręku przyłbica została.
Tę tedy Menelaus prze swoje porzucił,
A ci ją wnet porwali; on się znowu rzucił,
Chcąc go oszczepem zabić; a ta obroniła
Snadnie, jako bogini, a mgłą go zaćmiła....

(Około 1570 r.)



MIKOŁAJ SĘP SZARZYŃSKI.
PIEŚŃ O FRYDRUSZU.
KTÓRY POD SOKALEM ZABIT OD TATARÓW
ROKU PAŃSKIEGO 1519.

Umysł stateczny i w cnotach gruntowny
Kto ma od Boga, żywie świętym rowny;
Nietylko wytrwa głos szczęścia surowy,
Ale i łaską wzgardzić jest gotowy.

Tysiąc przykładów! Ale dostateczny
Słów moich świadek sam Frydrusz serdeczny;
Który to sprawił, że sie mniej wstydamy
Blizny, prze upór co nieszczęścia mamy.

Na Sokal wojska gdy już płaczliwego
Ostatek uwiódł od rąk okrutnego
Pohańca, wolny—serce nielękliwe
Odkrył, te słowa mówiąc pamiętliwe:

„Farbę Bugowej, widziałem, krew wody
Nasza zmieniła, prócz pohańskiej szkody
Skryły sie pola pod zacnemi ciały,
A mnie, niestetyż, kto w te zagnał wały?