Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/155

Ta strona została przepisana.


Ja śpiewam a potoki z krwie polskiej zbierają,
A dymy i obłoki z miast i ze wsi wstają,
On kraj wesoły
Idzie w popioły....

Ja śpiewam, a tak wiele braciej mej kochanych,
Jednych miecz w boju ściele, drugich okowanych
Równą mej dolą
Pędzą w niewolą.

Śpiewam ci, jak Niobe, co na dzieci ciała
I na swoję żałobę patrząc, skamieniała;
I me — choć śpiewa —
Serce omdlewa....

Śpiewam ci, lecz śpiewanie takie, — które rodzi
Lamenty, narzekanie, krwawych łez powodzi, —
W tak gorzkiej chwili
Barziej rozkwili....

Śpiewam ci, jako licha, gdy lubego zbędzie,
Synagorlica wzdycha, na żadnej nie siędzie
Rózdze zielonej
W żałobie onej....

Śpiewam ci, lecz me głosy, głosy żałośliwe,
Echo porannej rosy rozbija płaczliwe,
Gdy po dolinie
Dźwięk się rozwinie....

Śpiewam ci, lecz obfite z serca zranionego,
Co w niem było zakryte, kształtem dżdża ranego
Łzy wypadają,
Pieśń zalewają....

(1657).