Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/169

Ta strona została przepisana.


Gdy więc i sercem i głową
Nie dasz prodkować nikomu,
Przydając coraz cześć nową
Dla twego domu;

Gdy się kraj cały zdumiewać
Nad każdym twej cnoty czynem,
A sława będzie mi śpiewać,
Żeś moim synem!

Któż wie, co jeszcze być może?...
Ach! sztylet serce przenika,
Poczwara jakaś (o Boże!)
Staje mi dzika:

Może to nikczemnik jaki,
Co ma swe imię znieważyć
Lub na postępek wszelaki
Niecnoty zażyć?

Wstydu on mego przyczyna,
A może i śmierci jeszcze,
Gdy ujrzę niewdzięcznym syna,
Którego pieszczę?

Ojczyzny zdrajca i zbrodzień,
Może krew braci rozleje?
Ach! serca mego niegodzien!
Cała truchleję!...

Tażby nagroda i ta mi
Pociecha z ciebie być miała?...
— Rzekła i oczy swe łzami
Gorzko zalała. —

(Około 1780 r.)