Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/171

Ta strona została przepisana.


Dłuższe pióra stężeją i szpony odrosną,
Sam ich uczy lot śmiały czynić nad obłoki,
Niebezpieczeństwem gardzić, rzucać się na smoki
Póki nas oszpecały gnuśność, zdania gminne,
Obrzydliwe pijaństwo, przesądy dziecinne, —
Wpośród mocarstw ogromnych zamknięci, jak w matni,
Do dania im odporu nic byliśmy zdatni.
August raczył powszechniej światło rozprowadzić
I myśleć nas nauczył i potrzeźwu radzić;
I ta jest między nami najdzielniejsza młodzież,
Co nosiła wojenną jego szkoły odzież.
Tworzy nam w sercach siłę, do męstwa zachęca,
Do obrony ojczyzny nadgrodami znęca....
Ku broni kierowany, żeby duch nie stygnął,
August naszego posąg bohatera dźwignął.
Między starożytnymi archiwów zaszczyty
Stał obraz Aleksandra, przez Lizypa ryty;
(idy w jego rozważaniu Cezar się zatopił,
Szlachetnie zawistnemi lice łzami skropił,
Bogdaj podobna zawiść w nas była widziana!
Idźmy ten uczcić posąg walecznego Jana,
A przed nim na dobyte przysiążmy pałasze
Za niepodległość kraju łożyć gardła nasze!

(Około 1700 r.)



FRANCISZEK ZABŁOCKI.
DO POWSZECHNOŚCI.

Przezacna powszechności! Nie sądź mnie Zoilem,
Wiem, że paszkwil nie zdobi uczciwego pióra:
Ale, kiedy ich całe życic jest paszkwilem,
Na które się prawdziwie otrząsa natura,
Kiedy widocznie idą na ojczyzny zgubę:
Ostrzegać, choć paszkwilem, mam sobie za chlubę.

(Około 1789 r.)