Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/178

Ta strona została przepisana.


PODKOMORZY.

I to wszystkich klęsk naszych przyczyną się siało!
W nierządzie i letargu naród zanurzony.
Raz we dwa lala sejmem bywał przebudzony,
Nie dlatego, by radził, lecz żeby się kłócił,
W nieładzie wszystko zasiał, w nieładzie porzucił.
Kraj ustawnych zaradzeń może potrzebować,
Te powinien w swym rządzie bez zwłoki znajdować.


STAROSTA.

Bez zwłoki! to o sejmie nie można powiedzieć.
Dzisiejszy przez dwa lala nie przesłał się biedzić:
I cóż ci prawodawcy dobrego zrobili?
Wszystko pozaczynali, a nic nie skończyli.


PODKOMORZY.

Narody szybkim pędem do upadku lecą,
Lecz długo trzeba czekać, niżli się oświecą,
Nim się zwalczą przesądy, duch niezgód obłudny;
Nad wkorzenionym błędem tryumf światła trudny.
Czernić sejm ten już rzeczą stało się zwyczajną.
Nie zrobił tyle, co mógł, nikomu nietajną;
Ale zważając, jakie znajdował trudności,
Za to, co zrobił, wiele winniśmy wdzięczności.
Nie podlegamy więcej panowi obcemu.
Zważmy, czemeśmy byli łat tylko dwa temu?
Wewnątrz słabi, niezgodni, srodze uciśnieiii,
U postronnych nieznani, albo też wzgardzeni.
Dziś się sława narodu i powaga wraca;
Obywatel z radością podatek opłaca;
Przez wolny sojusz dawna świetność nam oddana,
Mamy dziś sprzymierzeńca, mieliśmy wprzód pana;
Wojska wzrastają, pełne szlachetnej ochoty:
Patrz na okryte zbroją cnej młodzieży roty,
Skarby, złotem, zbrojownie śpiżem, napełnione.