Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/179

Ta strona została przepisana.


Będą jeszcze dla Polski dni świetne wrócone,
Będą! byleby naród, cnotą zapalony,
Chęcią dobra ojczyzny z królem połączony,
Uwodzić się namowom przewrotnym nie dawał
I w zaczętej już pracy nigdy nie ustawał!
Niech każdy ma szczęśliwość powszechną w pamięci,
I miłość własną — kraju miłości poświęci!
Z dawnym wyborem wkrótce nowy się połączy;
Co pierwszy nie dokonał, to drugi dokończy;
Czynnie robiąc, zaradzi powszechnej potrzebie,
Zyska szczęście dla kraju, a sławę dla siebie!...

(1790).



FRANCISZEK KARPIŃSKI.
DO STANISŁAWA MAŁACHOWSKIEGO,
MARSZAŁKA SEJMU WIELKIEGO.

Mężu zacny! w podróży twojej dla ojczyzny,
Z trudów doczekawszy się szanownej siwizny,
Nie dbasz na oset, który nawija się drogą,
Co na to tylko rośnie, żeby ukłuć kogo.

Podnieś oczy: oto ten wzgórek umajony
Szlachetnym twym zabiegom miedzą naznaczony;
Tam dla cię wiją śpiesznie na skronie święcone
Córki nieśmiertelności wieńce zasłużone.

Oby te wiersze moje, dzieło słabej ręki,
W pożyczone od cnót twych przybrawszy się wdzięki,
Mogły jako spraw twoich szlachetności sprostać
l z niemi się do ciągłej potomności dostać!

Żeby kiedyś, gdzie będą twe prochy złożone,
Przy nich je odczytując, wnuki opóźnione,
Czuciem obywatelskiem do serca przejęci,
Błogosławili twojej wiekami pamięci.