Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/263

Ta strona została skorygowana.


O wiosno, pókiż będę cię prosił,
Gospodarz zewsząd stroskany?
Jużem dość ziemię łzami urosił:
Wróć mi urodzaj kochany!

(Około 1770.)


FRANCISZEK KARPIŃSKI.
LAURA I FILON.
SIELANKA.
LAURA.

Już miesiąc zeszedł, psy się uśpiły,
I coś tam klaszcze za borem:
Pewnie mię czeka mój Filon miły
Pod umówionym jaworem.

Nie będę sobie warkocz trefiła,
Tylko włos zwiążę splątany,
Bobym się bardziej jeszcze spóźniła,
A mój tam tęskni kochany.

Wezmę z koszykiem maliny moje
I tę pleciankę różowę:
Maliny będziem jedli oboje,
Wieniec mu włożę na głowę.

Prowadź mię teraz, miłości śmiała!
Gdybyś mi skrzydła przypięła,
Żebym najprędzej bór przeleciała,
Potem Filona ścisnęła!

Oto już jawor... Nie masz miłego!
Widzę, że jestem zdradzona:
On z przywiązania żartuje mego, —
Kocham zmiennika Filona!...

Filonie! Wtenczas, kiedym nie znała
Jeszcze miłości szalonej:
Pierwszy raz-em ją w twoich zdybała
Oczach i mowie pieszczonej...