Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/43

Ta strona została przepisana.


wszystkich niemal pierwotności, staję na poziomie odrazu wysokim; mowa poetycka dorównywa najlepszym wzorom obcym, współczesnym romańskim, Z entuzjazmem podnosi to jeden z bezimiennych poetów 16-go wieku:

„Niech już milczą Grekowie, niech już milcz Włoszy,
I cóż mają milszego nad polskie rozkoszy?“

Tych „rozkoszy“, tych piękności starczyło literaturze polskiej na długo. Wpływ trwał i podtrzymywał twórczość dalszą wśród niepomyślnych czasów późniejszych, wśród zamętu; nic hardziej charakterystycznego i bardziej wzruszającego, jak to uwielbienie, którem otaczali poetów „złotego wieku“, zwłaszcza Kochanowskiego, następni pisarze polscy (w w. 17-ym). Do poetów owego wieku zwróci się też znacznie później nanowo największy poeta polski, Mickiewicz; kiedy w romantyzmie nastąpi odrodzenie poezji, sięgnie się do tych krynic poezji polskiej.
Wiek 17-y odznacza się bujnością form i motywów. Prawie przez całe to stulecie nie braknie dobrych poetów. A choć się wiele nie drukuje, pisze się bardzo wiele. Poziom jednak ogólny poezji (i wogóle piśmiennictwa) w tym czasie nie jest już tak wysoki, jak w okresie poprzednim, w niejednem nawet zniża się bardzo. W mowie poetyckiej, w stylu, w zdobności — znać barok w ujemnych jego cechach. Gadatliwość w poezji świadczy o braku umiaru artystycznego, zwroty i ozdoby stylu często ciężkie, nienaturalne, dalekie od pięknej prostoty. Po wpływach klasycznego humanizmu pozostały czcze formy zewnętrzne — bez jego ducha. Poezja zgina się zbyt często niziutko w stronę magnatów i wysokiej szlachty (wszystkochwalczy „panegiryzm“); religijność zbyt wyłącznie zapanowuje nad ogółem twórczości. Mowa